Napisano 18 listopad 2008 - 23:30
#95
Zdecydowana większość uczestników ruchu drogowego nie chce doprowadzić do katastrofy drogowej. A jednak około 5000 osób rocznie ginie na drogach. Dużo więcej ludzi przechodzi powypadkowe leczenie szpitalne, a z tej grupy około 20% zostaje trwałymi kalekami.
Myślimy, że nasza cywilizacja jest wysoko rozwinięta, a poruszamy się po prymitywnych drogach dwukierunkowych, na których poza miastami samochody pędzą w przeciwnych kierunkach z prędkościami składowymi czasami przekraczającymi 300 km/h (ok. 83 m/s – dlaczego prędkościomierze w samochodach nie są skalowane w m/s – to daje lepsze wyobrażenie o prędkości). Czołowe, prostopadłe zderzenie przy takiej prędkości np. dwóch 1,5 tonowych samochodów razy ich prędkość (policzcie sobie to), gdy wyhamowanie następuje na długości 1-2 m, a przeciążenie w ułamku sekundy rośnie do nieskończoności, zabija wszystko co żywe i jest większe od polnej myszy.
Przy każdej katastrofie dwóch pojazdów kierowca jednego z nich ponosi większą lub całkowitą winę za zdarzenie. Najczęściej nie ma tam premedytacji, jest zwykle splot kilku drobnych (i dlatego lekceważonych), często błahych błędów i zaniedbań. Jedna sekunda dekoncentracji przy 100 km/s, to prawie 28 metrów drogi. Jedna sekunda przy 50 km/h waży mniej niż sekunda przy 120 km/h.
Nie zmienimy naszych prymitywnych dróg dostosowanych do prędkości przemieszczania się furmanek, ale wyobraźmy sobie, że pojawia się gdzieś w Polsce (kraju, w którym nawet budowane wielopoziomowe skrzyżowania są kolizyjne – zupełnie jak kubek z uchem wewnątrz) Road Gandhi i udaje mu się namówić wszystkich użytkowników krajowych dróg (także kierowców TIR-ów) dwukierunkowych do jazdy z prędkością 80-90 km/h na terenach poza miejskich. Ilość manewrów wyprzedzania zmniejsza się, bo wszyscy jadą ze stałą prędkością. Dużo czasu stracą? Na 200 km trasy poza miejskiej ilość terenów zabudowanych stanowi około 10 km. Jadąc tam 50 km/h i 80 km/h poza miastem trasę przejedziemy w około 2 godziny i 30-40 minut. Jadąc z prędkością zmienną, czasami dochodzącą do 140 km/h lub więcej, ale często zwalniając w oczekiwaniu na wolny pas od samochodów jadących z przeciwka przed wykonaniem manewry wyprzedzania w najlepszym wypadku będziemy mieli średnią poza terenem zabudowanym 100 km/h. Przejedziemy 200 km w czasie 2 godziny i 5-10 minut. 20-35 minut szybciej. W tym czasie niejeden z nas nie będzie w stanie ochłonąć po 2-3 niebezpiecznych sytuacjach jakie zdarzają się każdemu, za każdym razem po przejechaniu 200 km. Poza charakteropatami czy psychopatami, których tolerancja na ryzyko graniczące z samobójstwem jest nie tylko wysoka, ale smak adrenaliny jest im niezbędny do życia. To swoisty demon prędkości potrafi spokojnego i dobrego człowieka wprowadzić w trans upajający prędkością. Jesteśmy istotami słabo rozumnymi i nie da się zrobić powyższego z „woli zbiorowej”, dlatego pogódźmy się z 5000 tysiącami rocznie ofiar metalowych furmanek napędzanych wybuchowymi silnikami.