Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Trollkiller


5 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~Trollkiller~

~Trollkiller~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 14:13

 

Ściganie fake-newsów to kwestia bezpieczeństwa narodowego. W polskim internecie roi się od rosyjskich agentów, a ponad 20 proc. użytkowników Internetu nie weryfikuje treści, które czyta

Bezpieczne Wybory, portal, który dzisiaj ma swoją odsłonę. Ma pomagać rozpoznawaniu fałszywych treści. Jeśli jakakolwiek treść w internecie naszym zdaniem jest fałszywa - powiedział Marek Zagórski, minister cyfryzacji podczas briefingu przedstawiającego najnowszy raport oraz premierę nowej strony „Bezpieczne Wybory”.

 

 



#2 ~Trollkiller~

~Trollkiller~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 14:22

 

To nowa odsłona portalu Bezpieczne Wybory. Portal ma być bardziej przyjazny, ale przede wszystkim pożyteczny w walce z dezinformacją.

Jedną z najważniejszych rzeczy jaką dodaliśmy, jest zakładka „zgłoś fake newsa”. Nasz raport ma podnosić kompetencje cyfrowe obywateli. Pracuje dla nas także Sztuczna Inteligencja. Automatyczny system wykrywania fake newsów to nasza najbliższa przyszłość. – powiedział Wojciech Pawlak, doradca Dyrektora NASK ds. polityki informacyjnej.

Większość Polaków potwierdza, że spotkała się ze zjawiskiem dezinformacji, ale też zdecydowana większość przyznała się, że nic z tym nie robi. Zdecydowana większość i pogłębione badania wskazują, że ludzie nie mają kompetencji, żeby odróżnić fakty od opinii.

To jest wysiłek który musimy wspólnie podejmować. My, ale także administratorzy portali, wydawcy mediów, po to, żeby te niewłaściwe informacje ni wpływały na postawy społeczne. Instytucjonalnie te działania podejmowane są także przez służby, ale mam narzędzia, które pozwalają zwykłym obywatelom w coraz większym stopniu podejmować działania - podkreślił minister Zagórski.

Jak podkreśla ujawniony właśnie Raport NASK Cyber Policy „Zjawisko dezinformacji w dobie rewolucji cyfrowej”, nie można tego dłużej lekceważyć.

Premiera tego raportu jest kolejnym elementem naszych działań analitycznych. Dezinformacja wywiera wpływ na wszystkie dziedziny naszego życia. Zwłaszcza w dobie trwającej cyfrowej rewolucji, zjawisko to osiągnęło niewyobrażalną wcześniej skalę. Dlatego jako instytut badawczy przygotowaliśmy publikację, która pomoże lepiej zrozumieć ten problem – mówi Krzysztof Silicki, Dyrektor ds. Cyberbezpieczeństwa i Innowacji NASK PIB.

Do stworzenia raportu „Zjawisko dezinformacji w dobie rewolucji cyfrowej” zaproszone zostały instytucje oraz podmioty, które na co dzień mierzą się ze zjawiskiem dezinformacji. W publikacji znajdziemy artykuły przygotowane m.in. przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Ośrodek Studiów Wschodnich, Urząd Ochrony Danych Osobowych, a także polskiego oddziału Facebooka oraz firmę Edge NPD. Nie zabrakło także artykułów ekspertów z NASK, m.in. z zespołów CERT Polska, Dyżurnet.pl, Akademia NASK oraz CyberPolicy.

Jak podkreślili eksperci NASK, dezinformacja jest stara jak świat, ale w obliczu transformacji cyfrowej nabiera nowego znaczenia, bo rozprzestrzenia się błyskawicznie.

Dezinformacja realnie może destabilizować państwo i wpływać na decyzje polityczne. Unia Europejska podjęła szereg działań dla walki z dezinformacją, w tym m.in. „Komunikat dot. zwalczania dezinformacji w Internecie”, „Kodeks postepowania w zakresie zwalczania dezinformacji”, „Komunikat KE w sprawie wolnych i uczciwych wyborów” oraz „Plan działania przeciwko dezinformacji”. Na kanwie tego, w pierwszym rozdziale znajdują się artykuły pokazujące wpływ dezinformacji na poziomie państwa, autorstwa Bura Bezpieczeństwa Narodowego, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej, które identyfikuje konkretne dezinformacje, uderzające w siły zbrojne. W raporcie są ciekawe analizy także Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które posiada zespół ds. zagrożeń hybrydowych, samego NASK – ciekawa analiza o technicznych zagrożeniach dezinformacji na konkretnych przykładach. Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) także przygotował dwa ciekawe artykuły, w tym o tzw. deep fake’ach.

W tej części zwłaszcza ciekawy jest artykuł BBN, który przedstawia „Rosyjskie matryce oddziaływania” – matryca składa się z ośmiu elementów: narracji semicko-żydowskiej („Nowa Chazaria”, „Nowa Jerozolima”, „Polin, roszczenia”), Geopolitycznej (redefinicja polskiej polityki bezpieczeństwa), spiskowej (podważanie wiarygodności urzędów, służb, Kościoła, grup zawodowych, sądów, służby zdrowia), ukraińskiej (wojna pomnikowa, polskie roszczenia wobec Lwowa, poniżanie ukraińskich pracowników, „Lachy za San”, pracownicy ukraińscy w Polsce stwarzają liczne zagrożenia), religijnej (zepsuty Zachód kontra konserwatywny Wschód), słowiańskofilskiej (wielka Lechia, turbosłowianie, bliskość kulturowa Słowian, neopoganizm, muzyka, antyzachodniość), eurazjatyckiej (4. Teorii politycznej A. Dugina, wg której liberalizm jest ostatnią ideologią totalitarną, której przeciwstawia się antyliberalna Rosja walcząca o wolny wielobiegunowy świat), oraz suwerennościowa (sojusze nie są potrzebne, Polska powinna budować „Międzymorze” jako projektu konkurencyjny dla EU, USA są żandarmem świata).

Pod powyższym BBN wskazuje na główne wyzwania, w tym na brak zrozumienia wagi i charakteru problemu oraz brak sprawnego systemu komunikacji strategicznej i koordynacji działań w zakresie zwalczania dezinformacji na szczeblu krajowym.

MON z kolei przedstawia dość znane mechanizmy jakie wykorzystują m.in. rosyjskie trolle dla z masowego rozptrzestrzeniania fake-newsów, w szczegółowej analizie probrexitowych treści w zjawisku astroturfingu (kładzenia sztucznej trawy), czyli wywołania presji na rządzących i wrażenia w społeczeństwie, że lansowana agenda polityczna jest czymś, czego oddolnie chcą ludzie, podczas gdy jest to zmyślnie zaplanowana taktyka, wykorzystująca fejkowe konta w pierwszej fazie, do momentu przebicia się do niosącą ją dalej samoistnie masy, polegająca także na preparowaniu dowodów, artykułów na blogach i pseudo-portalach, a nawet preparowaniu wpisów w Wikipedii (o czym dziwnym trafem już w Wikipedii nie przeczytamy).

CERT Polska, działający w strukturach PIB NASK, publikuje bardzo ciekawą, trochę przerażającą analizę przypadków generowania fake newsów dotyczących amerykańskich sił zbrojnych stacjonujących w Polsce, w tym np. rzekome poszukiwanie przez policję żołnierza USA podejrzanego o zabójstwo (co nigdy nie miało miejsca) lub „pilny” komunikat o mobilizacji i konieczności przymusowego kwaterunku żołnierzy armii amerykańskiej w polskich domach – ponownie, co typowe w takich przypadkach, fake-newsa zdradzał choćby niechlujnie stosowany język polski oraz brak tłumaczeń niektórych słów. Nie przeszkodziło to jednak przebić się do regionalnych portali i oficjalnych stron gmin. Wszystko dzięki tzw. automatyzacji dystrybucji i wykorzystaniu podatności urządzeń oraz oprogramowania aplikacji webowych, jako Wordpress, Drupal, Joomla – CERT Polska wskazuje jasno na potrzebę aktualizowania oprogramowania. Brak tego kończy się kompromitacją nawet wiarygodnego do tej pory źródła, z którego zorganizowane siły dezinformacji mogą publikować niepożądane treści zewnętrzne.

W drugim rozdziale zatytułowanym „Społeczeństwo”, przeczytamy o zmianie współczesnego systemu medialnego, czyli końcu roli mediów jako tzw. gatekeeperów (strażników bramy), którymi do tej pory były media. Ich rolą wcześniej było wcześniejsze przesiewanie i weryfikowanie informacji, zanim te trafiły do medialnego obiegu. Dziś każdy może być „dziennikarzem”, a obieg informacji jest niekontrolowany. Ciekawe omówienia przypadków słynnego niebieskiego wieloryba, wróżki ognia, lalki Momo.

Trzeci, ostatni rozdział, zatytułowany „Polityka” zawiera bardzo ciekawą analizę systemową zorganizowanych form i technik dezinformacji rosyjskiej, wraz z globalnymi przykładami. Autorzy zwracają uwagę, że rozbudowane instrumentarium i ogromne, dedykowane temu zaplecze rosyjskiego FSB. Rosja posiada długą tradycję siania dezinformacji, lecz dzięki postępowi technicznemu, działania prowadzone są obecnie na porażającą, niespotykaną dotąd skalę. Siłą Rosji w sianiu dezinformacji ma być słabość Zachodu. Słabością Rosji ma być jednak rosyjskocentryczność i konspiracyjna paranoja - za permanentą nieudolność rządzących Rosją, także gospodarczą, rosyjskie władze nieustannie obwiniają „spiski” państw Zachodu, zamiast brać za nie odpowiedzialność. Oczywiście, wszystko najłatwiej wytłumaczyć spiskiem. Dlatego w Rosji dzieje się coraz gorzej, a propaganda rosyjska jest coraz brutalniejsza. Autorzy raportu konkludują, że działalność dezinformacyjną Federacji Rosyjskiej należy traktować jako zorganizowaną, międzynarodową działalność przestępczą i umiejscawiać sprawy dezinformacji raczej w obszarze bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Publikacja raportu jest kolejną inicjatywą NASK PIB w zakresie zwalczania dezinformacji. W październiku 2018 roku uruchomiony został portal bezpiecznewybory. Eksperci z NASK oraz CERT Polska dwukrotnie przeprowadzili również warsztaty z cyberbezpieczeństwa dla komitetów wyborczych. Natomiast przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Pracownia Badań Społecznych NASK przygotowała „Badanie opinii o (dez)informacji w sieci”.

 



#3 ~Trollkiller~

~Trollkiller~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 14:23

 

To nowa odsłona portalu Bezpieczne Wybory. Portal ma być bardziej przyjazny, ale przede wszystkim pożyteczny w walce z dezinformacją.

Jedną z najważniejszych rzeczy jaką dodaliśmy, jest zakładka „zgłoś fake newsa”. Nasz raport ma podnosić kompetencje cyfrowe obywateli. Pracuje dla nas także Sztuczna Inteligencja. Automatyczny system wykrywania fake newsów to nasza najbliższa przyszłość. – powiedział Wojciech Pawlak, doradca Dyrektora NASK ds. polityki informacyjnej.

Większość Polaków potwierdza, że spotkała się ze zjawiskiem dezinformacji, ale też zdecydowana większość przyznała się, że nic z tym nie robi. Zdecydowana większość i pogłębione badania wskazują, że ludzie nie mają kompetencji, żeby odróżnić fakty od opinii.

To jest wysiłek który musimy wspólnie podejmować. My, ale także administratorzy portali, wydawcy mediów, po to, żeby te niewłaściwe informacje ni wpływały na postawy społeczne. Instytucjonalnie te działania podejmowane są także przez służby, ale mam narzędzia, które pozwalają zwykłym obywatelom w coraz większym stopniu podejmować działania - podkreślił minister Zagórski.

Jak podkreśla ujawniony właśnie Raport NASK Cyber Policy „Zjawisko dezinformacji w dobie rewolucji cyfrowej”, nie można tego dłużej lekceważyć.

Premiera tego raportu jest kolejnym elementem naszych działań analitycznych. Dezinformacja wywiera wpływ na wszystkie dziedziny naszego życia. Zwłaszcza w dobie trwającej cyfrowej rewolucji, zjawisko to osiągnęło niewyobrażalną wcześniej skalę. Dlatego jako instytut badawczy przygotowaliśmy publikację, która pomoże lepiej zrozumieć ten problem – mówi Krzysztof Silicki, Dyrektor ds. Cyberbezpieczeństwa i Innowacji NASK PIB.

Do stworzenia raportu „Zjawisko dezinformacji w dobie rewolucji cyfrowej” zaproszone zostały instytucje oraz podmioty, które na co dzień mierzą się ze zjawiskiem dezinformacji. W publikacji znajdziemy artykuły przygotowane m.in. przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Ośrodek Studiów Wschodnich, Urząd Ochrony Danych Osobowych, a także polskiego oddziału Facebooka oraz firmę Edge NPD. Nie zabrakło także artykułów ekspertów z NASK, m.in. z zespołów CERT Polska, Dyżurnet.pl, Akademia NASK oraz CyberPolicy.

Jak podkreślili eksperci NASK, dezinformacja jest stara jak świat, ale w obliczu transformacji cyfrowej nabiera nowego znaczenia, bo rozprzestrzenia się błyskawicznie.

Dezinformacja realnie może destabilizować państwo i wpływać na decyzje polityczne. Unia Europejska podjęła szereg działań dla walki z dezinformacją, w tym m.in. „Komunikat dot. zwalczania dezinformacji w Internecie”, „Kodeks postepowania w zakresie zwalczania dezinformacji”, „Komunikat KE w sprawie wolnych i uczciwych wyborów” oraz „Plan działania przeciwko dezinformacji”. Na kanwie tego, w pierwszym rozdziale znajdują się artykuły pokazujące wpływ dezinformacji na poziomie państwa, autorstwa Bura Bezpieczeństwa Narodowego, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej, które identyfikuje konkretne dezinformacje, uderzające w siły zbrojne. W raporcie są ciekawe analizy także Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które posiada zespół ds. zagrożeń hybrydowych, samego NASK – ciekawa analiza o technicznych zagrożeniach dezinformacji na konkretnych przykładach. Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) także przygotował dwa ciekawe artykuły, w tym o tzw. deep fake’ach.

W tej części zwłaszcza ciekawy jest artykuł BBN, który przedstawia „Rosyjskie matryce oddziaływania” – matryca składa się z ośmiu elementów: narracji semicko-żydowskiej („Nowa Chazaria”, „Nowa Jerozolima”, „Polin, roszczenia”), Geopolitycznej (redefinicja polskiej polityki bezpieczeństwa), spiskowej (podważanie wiarygodności urzędów, służb, Kościoła, grup zawodowych, sądów, służby zdrowia), ukraińskiej (wojna pomnikowa, polskie roszczenia wobec Lwowa, poniżanie ukraińskich pracowników, „Lachy za San”, pracownicy ukraińscy w Polsce stwarzają liczne zagrożenia), religijnej (zepsuty Zachód kontra konserwatywny Wschód), słowiańskofilskiej (wielka Lechia, turbosłowianie, bliskość kulturowa Słowian, neopoganizm, muzyka, antyzachodniość), eurazjatyckiej (4. Teorii politycznej A. Dugina, wg której liberalizm jest ostatnią ideologią totalitarną, której przeciwstawia się antyliberalna Rosja walcząca o wolny wielobiegunowy świat), oraz suwerennościowa (sojusze nie są potrzebne, Polska powinna budować „Międzymorze” jako projektu konkurencyjny dla EU, USA są żandarmem świata).

Pod powyższym BBN wskazuje na główne wyzwania, w tym na brak zrozumienia wagi i charakteru problemu oraz brak sprawnego systemu komunikacji strategicznej i koordynacji działań w zakresie zwalczania dezinformacji na szczeblu krajowym.

MON z kolei przedstawia dość znane mechanizmy jakie wykorzystują m.in. rosyjskie trolle dla z masowego rozptrzestrzeniania fake-newsów, w szczegółowej analizie probrexitowych treści w zjawisku astroturfingu (kładzenia sztucznej trawy), czyli wywołania presji na rządzących i wrażenia w społeczeństwie, że lansowana agenda polityczna jest czymś, czego oddolnie chcą ludzie, podczas gdy jest to zmyślnie zaplanowana taktyka, wykorzystująca fejkowe konta w pierwszej fazie, do momentu przebicia się do niosącą ją dalej samoistnie masy, polegająca także na preparowaniu dowodów, artykułów na blogach i pseudo-portalach, a nawet preparowaniu wpisów w Wikipedii (o czym dziwnym trafem już w Wikipedii nie przeczytamy).

CERT Polska, działający w strukturach PIB NASK, publikuje bardzo ciekawą, trochę przerażającą analizę przypadków generowania fake newsów dotyczących amerykańskich sił zbrojnych stacjonujących w Polsce, w tym np. rzekome poszukiwanie przez policję żołnierza USA podejrzanego o zabójstwo (co nigdy nie miało miejsca) lub „pilny” komunikat o mobilizacji i konieczności przymusowego kwaterunku żołnierzy armii amerykańskiej w polskich domach – ponownie, co typowe w takich przypadkach, fake-newsa zdradzał choćby niechlujnie stosowany język polski oraz brak tłumaczeń niektórych słów. Nie przeszkodziło to jednak przebić się do regionalnych portali i oficjalnych stron gmin. Wszystko dzięki tzw. automatyzacji dystrybucji i wykorzystaniu podatności urządzeń oraz oprogramowania aplikacji webowych, jako Wordpress, Drupal, Joomla – CERT Polska wskazuje jasno na potrzebę aktualizowania oprogramowania. Brak tego kończy się kompromitacją nawet wiarygodnego do tej pory źródła, z którego zorganizowane siły dezinformacji mogą publikować niepożądane treści zewnętrzne.

W drugim rozdziale zatytułowanym „Społeczeństwo”, przeczytamy o zmianie współczesnego systemu medialnego, czyli końcu roli mediów jako tzw. gatekeeperów (strażników bramy), którymi do tej pory były media. Ich rolą wcześniej było wcześniejsze przesiewanie i weryfikowanie informacji, zanim te trafiły do medialnego obiegu. Dziś każdy może być „dziennikarzem”, a obieg informacji jest niekontrolowany. Ciekawe omówienia przypadków słynnego niebieskiego wieloryba, wróżki ognia, lalki Momo.

Trzeci, ostatni rozdział, zatytułowany „Polityka” zawiera bardzo ciekawą analizę systemową zorganizowanych form i technik dezinformacji rosyjskiej, wraz z globalnymi przykładami. Autorzy zwracają uwagę, że rozbudowane instrumentarium i ogromne, dedykowane temu zaplecze rosyjskiego FSB. Rosja posiada długą tradycję siania dezinformacji, lecz dzięki postępowi technicznemu, działania prowadzone są obecnie na porażającą, niespotykaną dotąd skalę. Siłą Rosji w sianiu dezinformacji ma być słabość Zachodu. Słabością Rosji ma być jednak rosyjskocentryczność i konspiracyjna paranoja - za permanentą nieudolność rządzących Rosją, także gospodarczą, rosyjskie władze nieustannie obwiniają „spiski” państw Zachodu, zamiast brać za nie odpowiedzialność. Oczywiście, wszystko najłatwiej wytłumaczyć spiskiem. Dlatego w Rosji dzieje się coraz gorzej, a propaganda rosyjska jest coraz brutalniejsza. Autorzy raportu konkludują, że działalność dezinformacyjną Federacji Rosyjskiej należy traktować jako zorganizowaną, międzynarodową działalność przestępczą i umiejscawiać sprawy dezinformacji raczej w obszarze bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Publikacja raportu jest kolejną inicjatywą NASK PIB w zakresie zwalczania dezinformacji. W październiku 2018 roku uruchomiony został portal bezpiecznewybory. Eksperci z NASK oraz CERT Polska dwukrotnie przeprowadzili również warsztaty z cyberbezpieczeństwa dla komitetów wyborczych. Natomiast przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Pracownia Badań Społecznych NASK przygotowała „Badanie opinii o (dez)informacji w sieci”.

 



#4 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 15:08

Ruskim trollem jest każdy kto nie wychwala PIS? Każdy kto pokazuje małość moralną tej partii i jej ludzi? Fake newsem jest każda wiadomość pokazująca zakłamania partyjnych aparatczyków? :D Wy już jesteście na takim odpale że to pod leczenie się kwalifikuje. sekciarze i wyznawcy . Mamy wam dać władze bo się wam należy?



#5 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 15:12

Ruskim trollem jest każdy kto nie wychwala PIS? Każdy kto pokazuje małość moralną tej partii i jej ludzi? Fake newsem jest każda wiadomość pokazująca zakłamania partyjnych aparatczyków? :D Wy już jesteście na takim odpale że to pod leczenie się kwalifikuje. sekciarze i wyznawcy . Mamy wam dać władze bo się wam należy?

Armia zawodowych prokremlowskich trolli spamuje codziennie serwisy społecznościowe, również zagraniczne, tysiącami komentarzy. Jak to jest zorganizowane? Kto tych ludzi zatrudnia? Ile zarabiają? Czy trudno dostać taką pracę? O tym wszystkim opowiedział w Radiu Wolna Europa bloger, który pracował jako troll.

Prokremlowskie komentarze zalewają Internet – i to nie tylko rosyjskie strony, jak vKontakte czy fora największych portali, ale też Facebooka, Twittera czy Reddita. O profesjonalnych rosyjskich trollach, które je piszą, krążą przeróżne historie. Jak się ostatnio okazało, wcale nie są one przesadzone. Wojna informacyjna prowadzona przez Rosję rzeczywiście ma miejsce i coraz więcej osób, które brały udział w trollowaniu na zlecenie Kremla, opowiada o tym publicznie.Na stronie Radia Wolna Europa można znaleźć wywiad z Maratem Burkhardem, blogerem z Petersburga, który pracował dwa miesiące w agencji Internet Research, czyli gigantycznej rosyjskiej fabryce trolli.

Wyczerpująca praca zawodowego trolla

Fabryka to dobre określenie – agencja zajmuje cztery piętra i zatrudnia prawdziwą armię trolli (ok. 300 osó    B), która pracuje 24 godziny na dobę, w 12-godzinnych zmianach. O pracę w takiej trollowni nie jest wcale łatwo – aby ją dostać, trzeba zdać test i udowodnić, że potrafi się pisać przyzwoite propagandowe teksty. Konkurencja jest duża, ponieważ trollom oferuje się niezłą pensję – ok. 45 tys. rubli miesięcznie (czyli jakieś 2800 zł).

Ale nie dostaje się tych pieniędzy za nic. Każdy z 300 trolli musi dziennie wyprodukować przynajmniej 135 komentarzy, po przynajmniej 200 znaków każdy. Muszą one zawierać mocne sformułowania i odpowiednie słowa-klucze. Agencja zatrudnia także trolle zajmujące się produkcją odpowiednich ideologicznie newsów, memów i demotywatorów – dniem i nocą.

Trzyosobowe zespoły i iluzja autentyczności

Departament, w którym pracował Burkhard, zajmuje się pisaniem komentarzy na forach serwisów informacyjnych. Trolle pracują w trzyosobowych zespołach, z których jedna osoba pisze krytyczne wobec Kremla komentarze, a dwie pozostałe z nią polemizują. Od czasu do czasu w dyskusji powinien pojawiać się jakiś mem czy innego rodzaju grafika wyśmiewająca przeciwnika. Wszystko po to, aby wyglądało to autentycznie.



#6 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 18 październik 2019 - 17:33

Armia zawodowych prokremlowskich trolli spamuje codziennie serwisy społecznościowe, również zagraniczne, tysiącami komentarzy. Jak to jest zorganizowane? Kto tych ludzi zatrudnia? Ile zarabiają? Czy trudno dostać taką pracę? O tym wszystkim opowiedział w Radiu Wolna Europa bloger, który pracował jako troll.

Prokremlowskie komentarze zalewają Internet – i to nie tylko rosyjskie strony, jak vKontakte czy fora największych portali, ale też Facebooka, Twittera czy Reddita. O profesjonalnych rosyjskich trollach, które je piszą, krążą przeróżne historie. Jak się ostatnio okazało, wcale nie są one przesadzone. Wojna informacyjna prowadzona przez Rosję rzeczywiście ma miejsce i coraz więcej osób, które brały udział w trollowaniu na zlecenie Kremla, opowiada o tym publicznie.Na stronie Radia Wolna Europa można znaleźć wywiad z Maratem Burkhardem, blogerem z Petersburga, który pracował dwa miesiące w agencji Internet Research, czyli gigantycznej rosyjskiej fabryce trolli.

Wyczerpująca praca zawodowego trolla

Fabryka to dobre określenie – agencja zajmuje cztery piętra i zatrudnia prawdziwą armię trolli (ok. 300 osó    B), która pracuje 24 godziny na dobę, w 12-godzinnych zmianach. O pracę w takiej trollowni nie jest wcale łatwo – aby ją dostać, trzeba zdać test i udowodnić, że potrafi się pisać przyzwoite propagandowe teksty. Konkurencja jest duża, ponieważ trollom oferuje się niezłą pensję – ok. 45 tys. rubli miesięcznie (czyli jakieś 2800 zł).

Ale nie dostaje się tych pieniędzy za nic. Każdy z 300 trolli musi dziennie wyprodukować przynajmniej 135 komentarzy, po przynajmniej 200 znaków każdy. Muszą one zawierać mocne sformułowania i odpowiednie słowa-klucze. Agencja zatrudnia także trolle zajmujące się produkcją odpowiednich ideologicznie newsów, memów i demotywatorów – dniem i nocą.

Trzyosobowe zespoły i iluzja autentyczności

Departament, w którym pracował Burkhard, zajmuje się pisaniem komentarzy na forach serwisów informacyjnych. Trolle pracują w trzyosobowych zespołach, z których jedna osoba pisze krytyczne wobec Kremla komentarze, a dwie pozostałe z nią polemizują. Od czasu do czasu w dyskusji powinien pojawiać się jakiś mem czy innego rodzaju grafika wyśmiewająca przeciwnika. Wszystko po to, aby wyglądało to autentycznie.

 





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych