Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

gmina płoniawy bramura


484 odpowiedzi w tym temacie

#461 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 31 grudzień 2019 - 17:29

Most, w Krzyżewie Nadrzecznym, został zamknięty ze względu na zły stan techniczny nie nadaje się do ruchu.

To już 8 lat brak przejazdu do Jaciążka



#462 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 05 styczeń 2020 - 13:22

2 kadencje rady gminy i nic nie zdziałano z mostem na rz.Orzyc który wymaga remontu lub budowy aby umożliwić przejazd



#463 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 styczeń 2020 - 20:50

Dziękujemy Pani Ewie -DYREKTOR GOK  Płoniawy- Bramura za piękny koncert w sobotnie wieczór !!!!!!!  A N T A S T Y C Z N Y !!!!!!!



#464 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 styczeń 2020 - 09:02

Dziękujemy Pani Ewie -DYREKTOR GOK  Płoniawy- Bramura za piękny koncert w sobotni wieczór - Wspaniały

 



#465 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 05 luty 2020 - 20:45

A Pani Dyr nie ustaje w serwowaniu atrakcji jutro mamy KABARET  w GOK o 19



#466 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 09 luty 2020 - 21:47

A Pani Dyr nie ustaje w serwowaniu atrakcji jutro mamy KABARET  w GOK o 19

BYŁO Pięknie



#467 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 09 luty 2020 - 21:47

POPROSIMY WJĘCEJ



#468 ~Poszukawani zaginieni~

~Poszukawani zaginieni~
  • Goście

Napisano 14 luty 2020 - 13:47

OBÓZ DZIAŁDOWO

Jesienią 1939 r. w dawnych koszarach 32. Pułku Piechoty przy ul. Grunwaldzkiej Niemcy utworzyli obóz przejściowy. Teren o powierzchni 8 ha był ogrodzony murem i drutem kolczastym. Obóz nosił różne nazwy: Obóz Jeniecki, Obóz Selbstschutz, Działdowski Obóz Przejściowy (Durchgangslager Soldau), Wychowawczy Obóz Pracy i Obóz Karny; stanowiąc jednocześnie ośrodek zagłady obywateli polskich (Soldau-Durchgangslager fuer polnische Zivilgefangene). Początkowo mieścił się tu obóz dla żołnierzy, którzy dostali się do niewoli podczas kampanii wrześniowej 1939 roku. W późniejszym okresie do obozu zaczęto przywozić obywateli polskich — przedstawicieli inteligencji i ziemiaństwa, księży i zakonników, działaczy społecznych i niepodległościowych. Wielu z nich rozstrzelano na terenie obozu, na cmentarzu żydowskim w Działdowie oraz w okolicach Komornik, Białut, Bursza.

Przebywali tu także Żydzi wysiedleni z różnych miejscowości, m.in. z Mławy, Płocka, Wyszogrodu i Drobina. Część z nich zamordowano na miejscu, inni zostali deportowani do różnych miast na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Pochodzący z Płocka Izaak Zamelman tak wspominał przybycie do obozu: „Kolumnę zatrzymano przed kompleksem budynków przypominających koszary (...). Każda osoba musiała przejść przez szpaler funkcjonariuszy Schutzpolizei, długości około 100 metrów. Każdy policjant był uzbrojony w dużą pałkę, którą cały czas bił przebiegających ludzi. (...) Po chwili całe przejście było pokryte ciałami ludzkimi. (...) Obóz (....) składał się z trzech części: pierwszy selekcyjny dla Żydów, drugi poselekcyjny, trzeci dla wysiedleńców Polaków. Obozy selekcyjny i poselekcyjny były oddzielone od siebie gęstą zaporą z drutów kolczastych. W pierwszym obozie było nas około 2 do 3 tysięcy osób. Wiele osób było ciężko rannych, wiele trupów pogrzebano”. Po przyjeździe więźniowie dostawali obozowe numery ewidencyjne. W trakcie selekcji zmuszano ich do pozostawienia pieniędzy i wszelkich wartościowych przedmiotów.

Więźniowie byli wykorzystywani do katorżniczych prac na rzecz okupanta. Niemieccy strażnicy poniżali ich na każdym kroku, zmuszając między innymi do wyczerpujących, bezsensownych ćwiczeń fizycznych. Na porządku dziennym były egzekucje i przypadki pobić ze skutkiem śmiertelnym. Prymitywne warunki bytowe, brud, insekty i brak żywności stawały się przyczynami licznych zachorowań i zgonów. W 1941 r. w obozie wybuchła epidemia tyfusu, która pochłonęła kilkaset ofiar. Około 300 chorych na tyfus rozstrzelano.

Według szacunków Zygmunta Gertnera z Towarzystwa Opieki nad byłym Obozem Karnym w Działdowie, przez obóz przeszło nie mniej niż 50 000 osób, z czego około 29 000 zostało zabitych.

Obóz funkcjonował do początku 1945 r. — 17 stycznia, wobec zbliżającego się frontu wschodniego, Niemcy wyprowadzili ostatnich więźniów i — mimo śnieżycy i silnego mrozu — popędzili ich na północ, przez Frygnowo, Ostródę, Stare Jabłonki. W Zawadach Małych Niemcy rozstrzelali ok. 120 uczestników tego „marszu śmierci”.

W 1965 r., w dwudziestolecie wyzwolenia Działdowa spod okupacji niemieckiej na terenie obozu odsłonięto pomnik dłuta Ryszarda Wachowskiego. Przed nim umieszczono płytę z napisem: KILKADZIESIĄT TYSIĘCY WIĘŹNIÓW, POLAKÓW PRZESZŁO PRZEZ OBÓZ KONCENTRACYJNY W DZIAŁDOWIE W LATACH 1939–1944, TYSIĄCE SPOŚRÓD NICH PONIOSŁO MĘCZEŃSKĄ ŚMIERĆ Z RĄK ZBIRÓW FASZYSTOWSKICH. DZIAŁDOWO 18.1.1965.

 



#469 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 08 marzec 2020 - 17:17

Pięknie się Panie bawiły !! w GOK z okazji 8 marca BRAWO

 



#470 ~Kościół - historia~

~Kościół - historia~
  • Goście

Napisano 10 marzec 2020 - 10:51

KOŚCIÓŁ NA GÓRZE KRZYŻEWSKIEJ                                                                             Najpierw odwiedził mnie T. Bryczek, który budował nową świątynię. Potem zadzwoniła do mnie córka Genowefy Gutowskiej z Krzyżewa Nadrzecznego. Opowiedziała mi, że przedstawiony na zdjęciu kościół budował jej przodek - Moszczyński, i że jej mama dobrze wie, jak to było naprawdę. Zaintrygowana skontaktowałam się z panią Gutowską, która opowiedziała mi niezwykłą historię powstania kościoła na Górze Krzyżewskiej. Myślę, że wielu Czytelników zainteresują te opowieści i skłonią do odwiedzenia tego ciekawego miejsca.
- Historię tę opowiadała mi moja mama, a jej opowiadał o tym ojciec, mój dziadek Moszczyński. Ja nie kłamię, proszę pani, i moja mama też nie kłamała, więc to musi być prawda - zapewniła mnie Genowefa Gutowska. Historię potwierdzają mieszkańcy Krzyżewa Borowego, do którego należy kościół św. Jadwigi Królowej. Opowieść sięga drugiej połowy XIX wieku. Stryj dziadka pani Genowefy, Moszczyński, był zamożnym człowiekiem. Posiadał spory folwark w okolicy Krzyżewa Borowego. - Ludzie opowiadali, że nawet cała Góra Krzyżewska należała do niego. Stryj nie miał dzieci i cały majątek dzielił z żoną po połowie - mówi Gutowska.
Sen o kościele na szczycie
Pewnego razu Moszczyński orał w woły swoje pole leżące u stóp Góry Krzyżewskiej. Kiedy się zmęczył, puścił woły na trawę, a sam przysnął. I wtedy przyśnił mu się sen, że powinien zbudować kościół na szczycie góry. Bardzo przejął się tym snem, nie dokończył swojej pracy, tylko czym prędzej wrócił do domu. Opowiedział żonie o swoich widzeniach i oświadczył, że muszą zbudować świątynię. Ale żonie nie spodobał się ten pomysł, żal jej się zrobiło pieniędzy. Wszelkimi siłami próbowała odwieść męża od tego zamysłu. Moszczyński nie potrafił jednak o niczym innym myśleć. Postanowił, że zbuduje kościół ze swojej połowy majątku. Tak też uczynił. Wyświęcenie nowego kościoła odbyło się prawdopodobnie około 1882 roku. Tak mówił ksiądz podczas poświęcenia dzisiejszego kościoła krzyżewskiego w 1982 r. Twierdził, że owa uroczystość odbywa się w setną rocznicę otwarcia starego kościoła, widocznego na zdjęciu z 1943 r.
Bodaj byś oślepła
W jakiś czas po zakończeniu budowy Moszczyńska straciła wzrok. Ludzie powiedzieli, że to dlatego, iż poskąpiła pieniędzy na budowę kościoła. Inni twierdzili, że to sam mąż ją przeklął po tym, jak podejrzała, gdzie chowa pieniądze na dokończenie budowy a potem mu je zabrała. "Bodaj byś oślepła"
- miał wykrzyknąć Moszczyński i proroctwo się spełniło. Ale to już pewnie legenda i ludowa przestroga przed tym, by nie grzeszyć w życiu skąpstwem - dopowiada pani Genowefa.
- Po śmierci stryja pochowano w piwnicy kościoła, a w ścianę świątyni wmurowano na jego cześć kamienną tablicę pamiątkową.
Pani Genowefa przypomina sobie, że przed wojną, kiedy uczyła się w szkole w Zaciszach, razem z nauczycielem p. Dudysiem chodzili na wycieczki na Górę Krzyżewską i oglądali kościółek. Pan Dudyś pokazywał im tablicę i objaśniał, kto był fundatorem kościoła i kiedy go zbudował. Było jej miło, że to jej krewny. Na polanie pod kościołem stał dom państwa Wróblewskich. Pan Wróblewski był kościelnym. Raz w roku, w trzecią niedzielę po Wielkanocy, odbywał się tu odpust.
Zaminowali i wysadzili
W czasie II wojny światowej na zboczu góry Niemcy założyli cmentarz wojenny dla swoich żołnierzy. Poniżej kościoła utworzyli trzy tarasy, zbocza góry wzmocnili kamieniami i na tych tarasach chowali swoich zmarłych. Podobno chowano tu niemieckich żołnierzy nawet spod Ciechanowa. Do momentu wycofania się Niemców było tu ok. 81 - 83 zbiorowych mogił. Wszystkie ciała zostały ekshumowane na początku lat 90., kiedy tworzono cmentarz wojenny w Mławce. Na wieży kościelnej utworzony został punkt obserwacyjny - było to przecież najwyższe wzniesienie w całej okolicy. W 1944 r., gdy Niemcy zaczęli powoli wycofywać się, zaminowali kościół i wysadzili go w powietrze.
Po wojnie byli tacy, którzy połakomili się na cegłę ze zrujnowanego kościoła, ale ludzie powiadali, że nie przyniosła ona im szczęścia. Tak na przykład było z jednym chłopem. Przyjechał po cegłę furmanką, załadował tyle, że konie z trudem mogły pociągnąć wóz. Chłop przestraszył się, że kiedy będą zjeżdżać z góry, przeciążona furmanka zgniecie konie. Wyprzągł je więc i sam jakoś z trudem zepchnął wóz na dół. Z "kościelnej" cegły postawił oborę, ale nie bardzo mu się potem wiodło. Ciągle wybuchał mu jakiś pożar. Podobno właśnie to z powodu tej cegły - mówi pani Genowefa.
Odbudowali w czynie społecznym
Przez ponad trzydzieści lat po wojnie na Górze Krzyżewskiej nic się nie działo. Dopiero pod koniec lat 70. XX wieku ks. Izydor Antosiak z Płoniaw podjął inicjatywę odbudowy kościoła. Po jego śmierci inicjatywę przejął ks. Czesław Śmieciński i już do końca nadzorował budowę z ramienia parafii.
Projekt świątyni sporządził nie byle kto, ale sam profesor Stanisław Marzyński - wybitny polski architekt, który po II wojnie zaprojektował, zbudował i zrekonstruował najwięcej kościołów w Polsce. Budowę powierzono Tadeuszowi Bryczkowi, majstrowi z Popielarki.
- Przyszło do mnie dwóch ludzi z Krzyżewa i zapytali się, czy zbuduję im kościół - wspomina pan Bryczek. - Nigdy tego nie robiłem, ale pomyślałem sobie, że warto spróbować i zgodziłem się.
Jego żona była niezadowolona, uważała, że nie poradzi on sobie z budową. Pan Bryczek jednak uparł się i zbudował kościół na Górze Krzyżewskiej, a potem jeszcze następny w Łukowych. Jest bardzo dumny ze swoich dzieł i z tego, że nie przestraszył się wyzwań.
Budowa ruszyła w czerwcu 1980 r. Wcześniej, 14 maja przywieziony został kamień węgielny ze świątyni św. Piotra Apostoła z Rzymu, pobłogosławiony przez Papieża Jana Pawła II. Kamień znajduje się za szybą wewnątrz kościoła w pobliżu ołtarza.
24 lub 25 czerwca 1980 r. (p. Bryczek pamięta tę datę, bo 23 czerwca urodził mu się najmłodszy syn) przyjechał z Warszawy profesor Marzyński, wytyczono fundamenty i przystąpiono do działań. W prace budowlane zaangażowała się cała okoliczna ludność. W osiemnastu rodzinach wyznaczono po trzy osoby, ustalono kolejność i przez cały czas budowy raz na tydzień przychodziła do pomocy wyznaczona trójka. Panu Bryczkowi bardzo imponowała ta ofiarność.
Podczas kopania fundamentów wydobyto z ziemi dwie kamienne kropielnice i mocno zniszczoną kamienną tablicę, pewnie tę, o której wspominała Genowefa Gutowska. Kropielnice wmurowano w ściany przy wejściu do kościoła i służą do dzisiaj, a tablica gdzieś zaginęła.
Kościół pobłogosławiony został 28 sierpnia 1982 r. przez biskupa płockiego Bogdana Sikorskiego. Była to wielka uroczystość, która ściągnęła na Górę Krzyżewską tysiące ludzi. W ten sposób mieszkańcy Krzyżewa odzyskali swoją świątynię.
Wznosząca się nad całą okolicą Góra Krzyżewska to naprawdę niezwykłe miejsce, otoczone aurą tajemniczości i legend przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Warto tu przyjechać na weekendową wyprawę. Z Makowa to tylko dwie godziny jazdy rowerem. Teraz trochę tu błota i dojazd nieciekawy, ale wkrótce zaczyna się wiosna. Jej nadejście można więc zainaugurować piękną wycieczką na Górę Krzyżewską.

 



#471 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 marzec 2020 - 20:55

jaka sytuacja na naszej gminie



#472 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 marzec 2020 - 17:51

Czy radny z PiS Pan BB i RB dadzą radę załatwić dla gminy Płoniawy Br. środki finansowe na budowę potrzebnego  mostu na rz.Orzyc we wsi Krzyżewo Nadrzeczne



#473 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 marzec 2020 - 19:45

Planowana była przebudowa drogi w Płoniawach czy w tym roku przy tej sytuacji pandemii inwestycja będzie realizowana, czy poprawi to sytuację dowozu dzieci do szkoły samochodami osobowymi, czy będą miejsca parkingowe przy szkole na czas wypuszczenia uczni z samochodu bez blokowania drogi



#474 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 01 kwiecień 2020 - 19:25

Witam

Jak idzie produkcja przyłbic ?



#475 ~Xxx~

~Xxx~
  • Goście

Napisano 20 kwiecień 2020 - 07:41

Ale pani Ewa sobie kadzi czyzby promowała się na nowego sekretarza gminy. Myślę że imprezy i kokietowanie to za mało jak na to stanowisko.

#476 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 kwiecień 2020 - 20:16

Ale pani Ewa sobie kadzi czyzby promowała się na nowego sekretarza gminy. Myślę że imprezy i kokietowanie to za mało jak na to stanowisko.

No wybacz Chyba cię pobrało nie w tym kierunku tam sekretarz już jest namaszczony czeka na błogosławieństow jak ten odejdzie



#477 ~ZALEW~

~ZALEW~
  • Goście

Napisano 04 maj 2020 - 09:39

Czy na rz. Orzyc w Podosiu powstanie zalew retencyjny zatrzymujący wodę do polepszenia struktury w rolnictwie.Taki był planowany do budowy w celu wykorzystania leżących nieużytków. Budowa jazu koło Bacutylu poprawiła sytuację nawadniania gruntów wodą z rzeki Orzyc. Dalej brak piętrzących urządzeń. Program WZIR Ostrołęka.



#478 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 05 maj 2020 - 19:41

Czy na rz. Orzyc w Podosiu powstanie zalew retencyjny zatrzymujący wodę do polepszenia struktury w rolnictwie.Taki był planowany do budowy w celu wykorzystania leżących nieużytków. Budowa jazu koło Bacutylu poprawiła sytuację nawadniania gruntów wodą z rzeki Orzyc. Dalej brak piętrzących urządzeń. Program WZIR Ostrołęka.

pewnie w najbliższym 20 leciu raczej nie



#479 ~Franek~

~Franek~
  • Goście

Napisano 06 maj 2020 - 10:24

Czy na rz. Orzyc w Podosiu powstanie zalew retencyjny zatrzymujący wodę do polepszenia struktury w rolnictwie.Taki był planowany do budowy w celu wykorzystania leżących nieużytków. Budowa jazu koło Bacutylu poprawiła sytuację nawadniania gruntów wodą z rzeki Orzyc. Dalej brak piętrzących urządzeń. Program WZIR Ostrołęka.


A gdzie tam w Podosiu zalew?
Przecież lokalni podsklepowi by się poutapiali.

#480 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 06 maj 2020 - 10:33

A gdzie tam w Podosiu zalew?
 

Od mostu na rz.Orzyc do wsi Sulicha  zalanie nieużytków





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych